Patrzę na nią, ona taka ładna.
Jak to kobieta, jędrna i zgrabna.
Something is wrong, what happens to us.
When have you lost that glint in your eyes.
Taka olśniewająca, po prostu fajna.
Jej pierś wyprostowana i wydajna.
I love You. And I am sure of that.
But why can`t I touch you, why can`t I fuck.
Postawna i dumna z tego, że jest kobietą.
Wygląda seksi. I wcale nie wstydzi się tego.
Maybe I`m tired, maybe I`m wrong.
Maybe that all, is my fault.
Złamała pewnie nie jedno serce.
Teraz czas na mnie, bo chcę jej więcej.
It hurts what I feels now, but I can`t stop.
I think I need another cock.
Pragnę ją dotknąć, lecz wciąż się wstydzę.
Czy mnie polubiła, jeszcze nie widzę.
You have to prove, you love me, or not.
You heve to grow up and look better job.
Wspaniały dreszcz, czy zechce. Czy też nie.
Od tamtego dnia, wciąż o niej śnie.
The best time what you can give, to me.
Is when you prove, that devotion in your eyes I see.
sobota, 12 maja 2012
sobota, 7 kwietnia 2012
rzemieślnik
Kolejna karta wydarta z zeszytu.
Jeszcze jedna myśl wylądowała w koszyku.
Kolejny rozdział życia już za mną.
Jeszcze jedne drzwi na zawsze się zamkną.
Kolejne wspomnienie wyzionie ducha.
Jeszcze jedna chwila, smutnej melodii wysłucha.
Zabijam siebie po kawałku. Z każdą stroną
Z mej duszy wydartą, jestem bardziej martwy.
Wydzieram krople własnego spożycia.
Lecz nie mam nic, nic do wypicia.
Kolejna opowieść przypadkiem stworzona.
Jeszcze jedno uczucie mniej, którym była dusza obdarzona.
Tylko raz można opowiedzieć jedną historię.
Masz jedno podejście, do jednego ze wspomnień.
Raz tylko wyrażasz własną opinię.
Gdy zawiedziesz, ślad po niej zaginie.
Tylko raz dajesz siebie na tacy.
Masz jedno pierwsze wrażenie,
Raz tylko przekazujesz brzemię.
Gdy uczucia w Tobie narastają,
Ty zadecydujesz, gdzie się wydostaną.
Jeszcze jedna myśl wylądowała w koszyku.
Kolejny rozdział życia już za mną.
Jeszcze jedne drzwi na zawsze się zamkną.
Kolejne wspomnienie wyzionie ducha.
Jeszcze jedna chwila, smutnej melodii wysłucha.
Zabijam siebie po kawałku. Z każdą stroną
Z mej duszy wydartą, jestem bardziej martwy.
Wydzieram krople własnego spożycia.
Lecz nie mam nic, nic do wypicia.
Kolejna opowieść przypadkiem stworzona.
Jeszcze jedno uczucie mniej, którym była dusza obdarzona.
Tylko raz można opowiedzieć jedną historię.
Masz jedno podejście, do jednego ze wspomnień.
Raz tylko wyrażasz własną opinię.
Gdy zawiedziesz, ślad po niej zaginie.
Tylko raz dajesz siebie na tacy.
Masz jedno pierwsze wrażenie,
Raz tylko przekazujesz brzemię.
Gdy uczucia w Tobie narastają,
Ty zadecydujesz, gdzie się wydostaną.
Ja kobieta
Kocham, gdy tak pięknie mówisz o miłości.
Drżę na widok Twoich oczu, w których tyle jest śmiałości.
Opowiadasz o uczuciu, które dobrze już znasz.
Ja czuję jakbym przeżywała je pierwszy raz.
Mówisz do mnie tak spokojnie i cicho.
Ja słyszę krzyk i jest mi przyjemnie zimno.
Kocham, gdy tak pięknie mówisz o miłości.
Choć mnie nie dotykasz czuję Twoje ciepło.
Proszę mów dalej, pragnę Twej czułości.
Uśmiecham się, jak by szczęścia już nigdy nie było.
Kiedy tak mówisz czuję spokój, jestem bezpieczna.
Chcę Cię dotknąć. Nie muszę.
W Twoich słowach słyszę bicie Twego serca.
Kocham, gdy tak pięknie mówisz o miłości.
Ja wrzasnę! Jęknę, krzyknę głośno i cicho.
Cicho, nie mów dalej. Czuję się wspaniale.
Ja płaczę? Nie śmieje się, to szczęście, nie znów płaczę.
Mów jeszcze, gdzie ja tą całą radość zmieszczę.
Moje serce jest twoje, zrób z nim co zechcesz.
Bo tak kocham, gdy Ty mówisz o miłości.
Drżę na widok Twoich oczu, w których tyle jest śmiałości.
Opowiadasz o uczuciu, które dobrze już znasz.
Ja czuję jakbym przeżywała je pierwszy raz.
Mówisz do mnie tak spokojnie i cicho.
Ja słyszę krzyk i jest mi przyjemnie zimno.
Kocham, gdy tak pięknie mówisz o miłości.
Choć mnie nie dotykasz czuję Twoje ciepło.
Proszę mów dalej, pragnę Twej czułości.
Uśmiecham się, jak by szczęścia już nigdy nie było.
Kiedy tak mówisz czuję spokój, jestem bezpieczna.
Chcę Cię dotknąć. Nie muszę.
W Twoich słowach słyszę bicie Twego serca.
Kocham, gdy tak pięknie mówisz o miłości.
Ja wrzasnę! Jęknę, krzyknę głośno i cicho.
Cicho, nie mów dalej. Czuję się wspaniale.
Ja płaczę? Nie śmieje się, to szczęście, nie znów płaczę.
Mów jeszcze, gdzie ja tą całą radość zmieszczę.
Moje serce jest twoje, zrób z nim co zechcesz.
Bo tak kocham, gdy Ty mówisz o miłości.
czwartek, 5 kwietnia 2012
pierwsza miłość
tak kocha się tylko raz.
I like how you smile.
I like how you drive the car.
I like you dance all night.
I like you, my beautiful star.
Even that you, now want to fight.
And sometime don't like that I write.
Even if you want me to grow up.
I love you and I can`t stop.
Even if you hate me when I'm broke.
I can`t live without you, like I can`t without smoke.
I want only you, no one else.
I want only your happy, nothing for my self.
What everyone think, I don't care.
I want, with my last breath to share.
I can`t learn, when you are so far.
And I don't care, that you are a pornostar.
I like how you smile.
I like how you drive the car.
I like you dance all night.
I like you, my beautiful star.
Even that you, now want to fight.
And sometime don't like that I write.
Even if you want me to grow up.
I love you and I can`t stop.
Even if you hate me when I'm broke.
I can`t live without you, like I can`t without smoke.
I want only you, no one else.
I want only your happy, nothing for my self.
What everyone think, I don't care.
I want, with my last breath to share.
I can`t learn, when you are so far.
And I don't care, that you are a pornostar.
poniedziałek, 13 lutego 2012
Taniecprzytulaniec
Do namiętności nam bliżej niż do nienawiści.
Każdy z nas pragnie szczerego dotyku.
Teraz mnie przytul, zapomni o nieśmiałości.
Poddaję się pod rytm, Twego serca nacisku.
Jesteś moja. Na tę krótką chwilę.
Twój zapach powala, jak odrzut pocisku.
Gdy skończy się melodia, ty odejdziesz. Ja zginę.
Teraz ciii... wtul się we mnie ptaszyno.
Silna jak bokser i lekka jak motylek.
Twój smak wytrawny jak włoskie wino.
Przytul mnie mocniej, chcę zapamiętać tą chwilę.
Dobiega końca melodia przeklęta.
Na mej szyi zaciska się goryczy pętla.
Jeszcze jedno spojrzenie. Cudowne oczy.
Pozwól, ostatni raz czułością się otoczyć.
Każdy z nas pragnie szczerego dotyku.
Teraz mnie przytul, zapomni o nieśmiałości.
Poddaję się pod rytm, Twego serca nacisku.
Jesteś moja. Na tę krótką chwilę.
Twój zapach powala, jak odrzut pocisku.
Gdy skończy się melodia, ty odejdziesz. Ja zginę.
Teraz ciii... wtul się we mnie ptaszyno.
Silna jak bokser i lekka jak motylek.
Twój smak wytrawny jak włoskie wino.
Przytul mnie mocniej, chcę zapamiętać tą chwilę.
Dobiega końca melodia przeklęta.
Na mej szyi zaciska się goryczy pętla.
Jeszcze jedno spojrzenie. Cudowne oczy.
Pozwól, ostatni raz czułością się otoczyć.
niedziela, 22 stycznia 2012
kurwa o co tyle szumu?
Dla czego tyle czasu poświęcamy miłości.
Wszak tak wiele na świecie jest pociech.
Do o koła roi się od przyjemności.
Ale tylko ona. Zapiera nam dech.
I pochłania w całości.
Nawet celebryci, choć wszystko mają.
Patrzą ludziom w oczy, szukając własnego odbicia.
Wciąż jej pragną, błądzą i szukają.
A gdy już znajdę miłość mego życia.
To za mało. Oczy wciąż się rozglądają.
Przeklęta natura,
Pieprzona monogamia,
Zdobył i obrósł w pióra,
Tak jest o dziejów zarania.
Miłość to bzdura!
Taki mały, taki zagubiony.
Nie, mężny zwycięski waleczny!
Jednym jej uśmiechem powalony.
Ale jak kto spyta, zaprzeczy.
Nagi, bezbronny, jej wzrokiem prześwietlony.
Wszak tak wiele na świecie jest pociech.
Do o koła roi się od przyjemności.
Ale tylko ona. Zapiera nam dech.
I pochłania w całości.
Nawet celebryci, choć wszystko mają.
Patrzą ludziom w oczy, szukając własnego odbicia.
Wciąż jej pragną, błądzą i szukają.
A gdy już znajdę miłość mego życia.
To za mało. Oczy wciąż się rozglądają.
Przeklęta natura,
Pieprzona monogamia,
Zdobył i obrósł w pióra,
Tak jest o dziejów zarania.
Miłość to bzdura!
Taki mały, taki zagubiony.
Nie, mężny zwycięski waleczny!
Jednym jej uśmiechem powalony.
Ale jak kto spyta, zaprzeczy.
Nagi, bezbronny, jej wzrokiem prześwietlony.
ławeczka
Skrzywdziłem niewinnego człowieka.
Dla zysku, marna to pociecha.
Zrobiłem to, dla kilku marnych groszy.
Rozpacz i wstyd w sobie noszę.
Niewinne oszustwo, małe niedomówienie.
Nie ważne co, do końca będę nosić brzemię.
Mała szkodliwość złego czynu.
Przecież nie skończy się więzieniem.
Czara goryczy, kołysze się w naczyniu.
Wyryte w mych oczach ofiary smutne spojrzenie.
Będzie mnie prześladować, do końca na zawsze.
Zbrodni wspomnienie, niby małe przewinienie.
Choć bym miliony wydał na msze.
Ten uczynek nie pójdzie w zapomnienie.
Teraz już tylko jedną mogę wybrać drogę.
I tak już przeklęty.
Co zmienić mogę.
Choć w duszy rozdarty, w sercu pocięty.
Będę krzywdzić ludzi.
Niewinnym, sposobem.
Nim ofiara się zbudzi.
Ja już zrobiłem co mogłem.
Jestem nie wzruszony, bo los swój już znam.
Czekają Cię lata niewolniczej posługi.
Choć widzę smutek, pomóc nie zdołam.
Musisz spłacić procenty i wszystkie długi.
Dla zysku, marna to pociecha.
Zrobiłem to, dla kilku marnych groszy.
Rozpacz i wstyd w sobie noszę.
Niewinne oszustwo, małe niedomówienie.
Nie ważne co, do końca będę nosić brzemię.
Mała szkodliwość złego czynu.
Przecież nie skończy się więzieniem.
Czara goryczy, kołysze się w naczyniu.
Wyryte w mych oczach ofiary smutne spojrzenie.
Będzie mnie prześladować, do końca na zawsze.
Zbrodni wspomnienie, niby małe przewinienie.
Choć bym miliony wydał na msze.
Ten uczynek nie pójdzie w zapomnienie.
Teraz już tylko jedną mogę wybrać drogę.
I tak już przeklęty.
Co zmienić mogę.
Choć w duszy rozdarty, w sercu pocięty.
Będę krzywdzić ludzi.
Niewinnym, sposobem.
Nim ofiara się zbudzi.
Ja już zrobiłem co mogłem.
Jestem nie wzruszony, bo los swój już znam.
Czekają Cię lata niewolniczej posługi.
Choć widzę smutek, pomóc nie zdołam.
Musisz spłacić procenty i wszystkie długi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)